Logo

75 rocznica Tragedii Niemieckiego Wschodu stała się okazją do przygotowania wystawy poświęconej losom mieszkańców Stolarzowic i Górnik w 1945 roku.

Sam pomysł powstał w ub. roku podczas przygotowywania planu pracy Koła DFK Stolarzowice na rok 2020. Wystawa miała być częścią szerszego projektu, który swój początek miał mieć już pod koniec stycznia. Była to Msza Święta w stolarzowickim kościele w intencji poległych, zaginionych, internowanych i zamordowanych mieszkańców Stolarzowic i Górnik, Ofiar II Wojny Światowej

Wystawa prezentuje dziesięcioletni projekt, który tak naprawdę formalnym projektem nigdy nie był, raczej prywatną inicjatywą mającą na celu udokumentowanie lokalnej historii w wymiarze indywidualnych ludzkich losów. Gromadzenie materiałów archiwalnych w postaci dokumentów, zdjęć, relacji świadków rozpoczęło się w 2010 roku i trwa do dziś, a to co można zobaczyć na wystawie stanowi tylko drobną część tego, co udało się zgromadzić w ciągu tej dekady. Wystawa jest tylko cząstkowym podsumowaniem tej inicjatywy.

Tematy wystawy:

Wystawa to nie tylko obraz i teksty, to także dziesiątki godzin spędzonych na rozmowach ze świadkami tamtych czasów. Rozmowy długie i trudne, wymagające bliskiego kontaktu emocjonalnego. Osoby, które zdecydowały się opowiedzieć o wydarzeniach, w których dane im było uczestniczyć, często nie rozmawiały o nich przez kilkadziesiąt powojennych lat. Spisane wspomnienia są nieodłączną częścią wystawy.

Skąd tytuł wystawy? W 1937 roku niemiecki kompozytor Gerald Plato skomponował muzykę do tekstu Ericha Stöckleina "Hörst Du mein heimliches Rufen?". Utwór stał się prawdziwym szlagierem lat czterdziestych. Po raz pierwszy został zaśpiewany w 1939 roku przez Rudi'ego Schuricke z towarzyszeniem orkiestry Michaela Jary. Później został nagrany również przez Kurta Widmanna i Herberta Ernsta Groha.

Mój ojciec był mistrzem rzeźnickim. Co tydzień jeździł furgonetką (na trzech kołach) do rzeźni w Bytomiu po tusze wieprzowe do swojego warsztatu w Stolarzowicach. Tam zaprzyjaźnił się z zatrudnionym w rzeźni weterynarzem, Polakiem o nazwisku Płoszaj. Pamiętam go, bo ojciec zapraszał go do naszego domu. Krótko po styczniu 1945 roku rzeźnia została uruchomiona, a jej pierwszym dyrektorem został pan Płoszaj.
Zatrudnił on mojego ojca do pracy i zakwaterował w pokoiku na terenie rzeźni. W którąś niedzielę przyszedł pieszo do Stolarzowic, by dostarczyć swojej rodzinie swój mięsny deputat. Nie było wtedy co jeść. Wtedy ojca zobaczył na ulicy pewien mężczyzna i go zadenuncjował. Wcześniej jednak ojciec człowiekowi temu często dawał możliwość zarobku. Był rzeźnikiem amatorem, a ojciec wysyłał do niego ludzi, którzy chcieli domowego świniobicia, bo sam na to nie miał czasu. Kiedy po kilku dniach matka moja czekała na ojca przed bramą rzeźni, bo tam umówiła się z nim na spotkanie, widziała ojca wyprowadzanego pod eskortą. Prowadził go mieszkaniec Stolarzowic-Osiedla z pistoletem maszynowym przewieszonym na piersi i biało-czerwoną opaską na ramieniu. Ojciec w stronę matki wykonał gest oznaczający, że zostanie rozstrzelany. Ale skończyło się na więzieniu, a potem przez obóz koło kopalni "Centrum" deportacją na Ukrainę. Tam zmarł już w czerwcu 1945 roku. Nie nadawał się na taką wyprawę, ponieważ miał usuniętą jedną nerkę.
Matka nieraz wspominała, że w tym czasie, w którym obserwowała eskortowanego ojca, z okna pobliskiego domu słychać było piosenkę, ówczesny niemiecki szlagier:

dr Jan Golla

Wystawa powstała dzięki finansowaniu Konsulatu Republiki Federalnej Niemiec w Opolu. Dzięki tym środkom pokryto koszty projektu graficznego, tłumaczenia i druku. Zbieranie materiałów i przygotowanie wystawy przez p. Sebastiana Rosenbauma i Joachima Makowskiego są wkładem własnym na zasadach wolontariatu

Hörst du mein heimliches Rufen? https://dfk.stolarzowice.info/images/content/ausstellung-1.jpg Joachim Makowski
Deutsche Minderheit in Stollarzowitz und Friedrichswille 1990 - 2022.
© Alle Rechte vorbehalten.